Kiedy rodzicielstwo zaczyna wyczerpywać. O wypaleniu rodzicielskim bez poczucia winy

Zmęczenie jest wpisane w rodzicielstwo. Nieprzespane noce, obowiązki, praca, szkoła, zakupy, gotowanie, sprzątanie, zajęcia dodatkowe, problemy dzieci i tysiące drobnych decyzji podejmowanych każdego dnia mogą sprawić, że wieczorem rodzic marzy przede wszystkim o ciszy.

Ale co dzieje się wtedy, kiedy zmęczenie przestaje być chwilowe? Kiedy odpoczynek już nie wystarcza, pojawia się poczucie przeciążenia, a rodzicielstwo – zamiast być źródłem radości i sensu – zaczyna przede wszystkim wyczerpywać?

Temu problemowi poświęcony został pierwszy panel I Kongresu Blisko Rodziny: „Wypalone społeczeństwo – czynniki wpływające na wypalenie rodzicielskie, zawodowe, społeczne i cyfrowe”.

W dyskusji uczestniczyli Dorota Bojemska, Bogna Białecka oraz prof. Michał Adam Michalski.

Rozmowa pokazała, że nie istnieje jedna przyczyna wypalenia rodzicielskiego. Jest ono raczej efektem nakładania się wielu zjawisk – od organizacji życia rodzinnego, przez sytuację zawodową, aż po wpływ świata cyfrowego.

Rodzic nie powinien być samotną wyspą

Jednym z problemów współczesnego rodzicielstwa jest osłabienie naturalnych sieci wsparcia.

Rodziny przeprowadzają się do innych miast, żyją daleko od dziadków, krewnych i znajomych. W dużych aglomeracjach możemy mieszkać wśród setek osób, a jednocześnie nie znać sąsiada zza ściany.

W praktyce oznacza to, że dwoje rodziców – a czasem jeden rodzic – musi samodzielnie udźwignąć ogromną liczbę zadań.

Podczas Kongresu zwracano uwagę na potrzebę odbudowywania wspólnoty wokół rodziny. Przykładem są kluby mam czy family spoty – miejsca, w których rodzice mogą spotkać innych rodziców, zdobywać wiedzę, rozwijać kompetencje i otrzymywać wsparcie, podczas gdy ich dzieci mają zapewnioną bezpieczną przestrzeń.

To ważna zmiana perspektywy.

Zamiast pytać wyłącznie: „Jak rodzic ma sobie lepiej radzić?”, możemy zapytać: „Co możemy zrobić, żeby nie musiał radzić sobie ze wszystkim sam?”

Dom nie jest jednoosobowym przedsiębiorstwem

Drugim ważnym wątkiem jest podział obowiązków.

Prof. Michał Michalski wskazywał na potrzebę większego udziału mężczyzn w prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi. Jeżeli ciężar organizowania codzienności spoczywa przede wszystkim na kobietach, trudno oczekiwać, że nie będzie to miało wpływu na ich przeciążenie.

Jednocześnie obowiązki nie muszą być wyłącznie sprawą dorosłych.

Paneliści zwracali uwagę na stosunkowo niewielkie zaangażowanie dzieci w codzienne prowadzenie domu. Tymczasem odpowiednio dobrane do wieku zadania mogą przynosić podwójną korzyść: odciążyć rodziców, a dzieci nauczyć samodzielności i odpowiedzialności.

Rodzina może więc działać nie jak miejsce obsługiwane przez jedną lub dwie osoby, ale jak wspólnota, której członkowie – na miarę swoich możliwości – dbają o wspólną przestrzeń.

Stwórzmy własną kulturę domu

Jednym z najciekawszych praktycznych wniosków z dyskusji była propozycja świadomego tworzenia kultury domu.

W firmach dużo mówi się o kulturze organizacyjnej. Dlaczego podobnie nie spojrzeć na rodzinę?

Każdy dom ma przecież swoje zwyczaje – nawet jeśli nigdy ich nie nazwaliśmy.

Możemy świadomie ustalić, że podczas posiłków odkładamy telefony. Możemy określić, kiedy dzieci korzystają ze smartfonów i gier. Możemy wspólnie przygotowywać posiłki, dzielić obowiązki albo stworzyć rytuał niedzielnego śniadania, podczas którego naprawdę ze sobą rozmawiamy.

Nie chodzi o stworzenie kolejnej listy zadań dla zmęczonych rodziców.

Chodzi o coś odwrotnego: o takie uporządkowanie życia, aby nie trzeba było codziennie od nowa negocjować wszystkich jego zasad.

Kultura domu oznacza również ustalenie rodzinnych priorytetów – odpowiedź na pytanie, co jest dla nas naprawdę ważne.

Cyfrowe zmęczenie całej rodziny

Osobnym problemem jest obecność technologii.

Podczas Kongresu zwracano uwagę na wpływ świata cyfrowego zarówno na dzieci, jak i dorosłych. Internet i media społecznościowe mogą być źródłem wiedzy i wsparcia, ale jednocześnie potrafią potęgować lęki i tworzyć bańki informacyjne.

Rodzic, który zaczyna obawiać się, że nie radzi sobie wystarczająco dobrze, może bardzo szybko znaleźć dziesiątki treści potwierdzających te obawy.

Jednocześnie dzieci i nastolatki funkcjonują dziś w środowisku, którego rodzice sami nie znali w dzieciństwie. Dlatego zamiast liczyć wyłącznie na zakazy, potrzebne są jasne, zdrowe zasady korzystania z technologii.

Podczas panelu podkreślano, że właśnie takie zasady powinny stać się częścią kultury domu.

Nie opowiadajmy o rodzicielstwie wyłącznie przez pryzmat trudności

Wypalenie rodzicielskie jest realnym problemem. Nie powinno jednak stać się jedynym sposobem opowiadania o rodzicielstwie.

Podczas Kongresu prof. Michał Michalski przywoływał wyniki badań dotyczących korzyści, jakie rodzice dostrzegają w posiadaniu dzieci. Wskazywano m.in. na poczucie sensu, lepszą organizację czasu, większą umiejętność rozróżniania spraw ważnych od nieważnych czy większą wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka.

To ważne, ponieważ opowieść o rodzicielstwie może być jednocześnie prawdziwa i nie sprowadzać się do katalogu wyrzeczeń.

Możemy mówić o nieprzespanych nocach i o bliskości.

O przeciążeniu i o poczuciu sensu.

O potrzebie odpoczynku i o radości.

Jedno nie wyklucza drugiego.

Z wypaleniem nie walczy się perfekcyjnym rodzicielstwem

Najważniejszym wnioskiem z kongresowej rozmowy może być więc zmiana sposobu myślenia.

Odpowiedzią na przeciążenie rodziców nie powinno być wymaganie od nich, żeby jeszcze lepiej organizowali czas, jeszcze uważniej planowali dzień i jeszcze skuteczniej pracowali nad sobą.

Czasami trzeba zrobić coś dokładnie odwrotnego.

Podzielić odpowiedzialność.

Poprosić o pomoc.

Włączyć dzieci w życie domu.

Postawić granice pracy i technologii.

Odbudować relacje.

Znaleźć innych rodziców.

I zaakceptować, że rodzina nie musi działać perfekcyjnie.

Właśnie dlatego Fundacja Rodzina Blisko chce rozwijać ideę „przestrzeni aktywnej obecności” – miejsc, w których rodzice nie muszą wybierać pomiędzy własnym rozwojem a obecnością przy dzieciach. Podczas samego Kongresu dzieci uczestników korzystały z przygotowanych dla nich animacji, podczas gdy rodzice mogli brać udział w dyskusjach.

Być może przeciwdziałanie wypaleniu rodzicielskiemu zaczyna się właśnie tutaj: od przekonania, że rodzicielstwo nie powinno być zadaniem wykonywanym w samotności.

Więcej tekstów